
Pierwszego lutego 1944 r. bojowniczki i bojownicy z plutonu Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej przeprowadzili udaną akcję wyeliminowania szefa SS i policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa Franza Kutscherę. W wyznaczonej mu roli Kutschera wykazał się wyjątkową gorliwością. Przejawiło się to intensyfikacją terroru wobec mieszkańców polskiej stolicy.
Toteż od połowy października 1943 r. (tj. od objęcia przezeń wspomnianej funkcji) znacząco zwiększyła się liczba łapanek i ulicznych egzekucji. Szacuje się, że do momentu jego zamachu Niemcy zamordowali prawdopodobnie ok. 5 000 mieszkańców Warszawy. Przy czym Kutschera dokładał starań, by jego tożsamość pozostała utajniona.
Dowództwo polskiego ruchu oporu nie mogło pozostać bezczynne wobec nasilającego się terroru. Po ustaleniu personaliów „Kata Warszawy” (bo takie właśnie miano „zyskał” sobie Kutschera) oraz akceptacji planu akcji przez komendanta Kedywu, gen. Augusta Fieldorfa „Nila”, przeprowadzono ją wspomnianego 1 lutego, w warszawskich Alejach Ujazdowskich.
Jak wspominał w swoich dziennikach szef propagandy III Rzeszy Josef Goebbels „(…) raport o tym zamachu czyta się jak porywającą powieść. Ci polscy partyzanci działają z niesłychaną brutalnością i z zimną krwią”. Nieprzypadkowo zatem wyeliminowanie Kutschery było dla niemieckich dygnitarzy (nie wyłączając samego Hitlera) autentycznym szokiem.
Przemysław Mazur
Tekst powstał we współpracy z Instytutem Strat Wojennych.
